fbpx
niedziela, 11 kwietnia 2021
14.1 C
Częstochowa

A pamiętasz jak…? Raków – Podbeskidzie, 29.07.2003

- REKLAMA -
- Reklama -

Raków Częstochowa :


Lipiec 2003 roku. Raków miał za sobą średnio udany sezon w IV lidze, który zakończył na ósmym miejscu z dorobkiem 42 punktów. W zbliżających się rozgrywkach zespół miał powalczyć o awans klasę wyżej, ale najpierw musiał przeciwstawić się drugoligowemu Podbeskidziu w Pucharze Polski.

Drużyna z Bielska-Białej kampanii 2002/03 podobnie jak my nie mogła zaliczyć do udanej. W związku z decyzją PZPN-u o zmniejszeniu zaplecza ekstraklasy o dwa miejsca, z ligą miało pożegnać się aż sześć klubów. Górale w stawce liczącej osiemnaście ekip zajęli bezpieczną 12. pozycję, ale z przewagą zaledwie jednego oczka nad będącymi w strefie spadkowej Tłokami Gorzyce, które koniec końców również zachowały swój byt w drugiej klasie rozgrywkowej. Wszystko dzięki fuzji Pogoni Szczecin z Piotrcovią Piotrków Trybunalski.

 

Obie drużyny zatem miały za sobą małe niepowodzenia i nowy sezon chciały zacząć w sposób przyjemny. Tyle że Raków na ten czas był o wiele słabszy. Nikt nawet nie brał pod uwagę innego scenariusza niż ten, w którym częstochowianie pożegnają się z krajowym pucharem już w pierwszej rundzie.

 

Pod Jasną Górę wraz z piłkarzami Podbeskidzia przyjechała także mała grupka kibiców. W sumie na stadionie przy Limanowskiego zgromadziło się około 2500 fanów. Nasi byli pełni wiary, a ci drudzy poddenerwowani i niepewni czy ich drużyna w ogóle wybiegnie na boisko. Wszystko przez to, że bielszczanie nie wywiązali się z umowy transferu Sławomira Zachnika. W związku z tymi zawirowaniami PZPN nałożył na Górali zakaz rejestrowania nowych piłkarzy. Ci jednak w zespole byli, ale nie posiadali dokumentów uprawniających do gry. Walkower wydawał się całkiem realny, ale na szczęście dla gości w ostatniej chwili na obiekcie zjawił się kierownik drużyny, Piotr Piechówka. Miał on karty dla 12 zawodników i w takim składzie osobowym do starcia przystąpili nasi rywale.

 

Pomimo sporych problemów podopieczni trenera Wojciecha Boreckiego nie zamierzali się poddawać i od samego początku ruszyli do skomasowanych ataków. W 14. minucie po jednej z akcji przeprowadzanych przez Podbeskidzie piłkę ręką w polu karnym zagrał nasz zawodnik. Sędzia Artur Szydłowski nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Egzekucji z jedenastego metra dokonał Piotr Czok. Nie dał najmniejszych szans stojącemu między słupkami Siwemu. Po objęciu prowadzenia goście nie napierali na naszą bramkę już z taką intensywnością, ale kontrolowali przebieg spotkania. Aż do 88. minuty, kiedy jeden z piłkarzy Rakowa został sfaulowany w szesnastce. Rzut karny na wyrównujące trafienie  zamienił Michał Gałkowski. 

 

W dogrywce Podbeskidzie walczyło zaciekle o zdobycie gola na 2:1, lecz bezskutecznie. Kolejne dogodne sytuacje były marnowane na potęgę, a czas uciekał. Ostatecznie żadna z drużyn nie dała rady umieścić futbolówki w siatce i doszło do serii jedenastek. Wśród Czerwono-Niebieskich pomylił się tylko Tomasz Czok. W obozie przeciwnika najpierw nie trafił Mariusz Jendryczko, a następnie Dawid Bułka. Raków wygrał 4:2 w rzutach karnych i sensacja stała się faktem!

To jet tylko fragment artykułu – przeczytaj całość na witrynie Rakowa Częstochowa

Źródło : Raków Częstochowa

Przeczytaj także

Skomentuj

- Reklama -

Ostatnie

„Zabrakło szczęścia, które mieliśmy wcześniej” – Dominik Smykowski po meczu ze Stalą – VIDEO

Skra Częstochowa :Młody pomocnik dołączył do naszej drużyny zimą na zasadzie wypożyczenia z Warty Poznań. W końcówce sobotniego starcia...
- Reklama -
- REKLAMA -