W czwartek, 19 marca 2026 roku, na stadionie Zagłębiowskiego Parku Sportowego w Sosnowcu rozegrano emocjonujące spotkanie rewanżowe 1/8 finału Ligi Konferencji pomiędzy Rakowem Częstochowa a włoską Fiorentiną.
Gospodarze do ostatnich sekund walczyli o odwrócenie losów dwumeczu, obejmując nawet prowadzenie po przerwie i dając nadzieję na awans. Niestety, ostatecznie to goście z Florencji wyrównali, a w doliczonym czasie gry zadali decydujący cios, wygrywając 2:1 i przypieczętowując swój awans (w pierwszym meczu we Włoszech również triumfowali 2:1). Mimo odpadnięcia z europejskich pucharów podopieczni trenera Łukasza Tomczyka zostawili na boisku mnóstwo zdrowia, co powinno zaprocentować pewnością siebie w walce o ligowe punkty na krajowym podwórku.
Rewanżowe starcie rozpoczęło się z minutowym opóźnieniem, które było efektem widowiskowej oprawy przygotowanej przez sympatyków z Częstochowy. Od pierwszego gwizdka hiszpańskiego arbitra, Juana Martineza Munuery, na boisku iskrzyło. Już w 3. minucie goście stworzyli sobie niezwykle groźną okazję - napastnik Moise Kean przepchnął piłkę między dwoma obrońcami i wpadł w pole karne, ale na szczęście dla gospodarzy fatalnie skiksował z najbliższej odległości, trafiając zaledwie w boczną siatkę.
Może Cię zainteresować
To ostrzeżenie podziałało na częstochowian mobilizująco. Od 8. minuty, kiedy to Oskar Repka sprytnym lobem z pola karnego próbował zaskoczyć golkipera rywali, Olivera Christensena, Raków Częstochowa zaczął przejmować inicjatywę i coraz częściej zagrażać bramce rywali. W 17. minucie sztab szkoleniowy musiał dokonać wymuszonej roszady - kontuzjowanego Frana Tudora zastąpił Ariel Mosór. Pomimo tej straty, w 22. minucie gospodarze byli o krok od wyjścia na prowadzenie. Lewym skrzydłem popędził Jean Carlos, posyłając fantastyczną piłkę nad bramkarzem, jednak w ostatniej chwili ofiarnie interweniujący obrońca ubiegł składającego się do strzału głową Patryka Makucha. Choć sędzia doliczył do pierwszej części gry dwie minuty, a Raków Częstochowa miał widoczną przewagę, nie potrafił jej udokumentować golem. Najlepszą szansę w doliczonym czasie gry mieli zresztą piłkarze Fiorentiny, lecz gospodarzom dopisało sporo szczęścia i do szatni obie ekipy schodziły przy bezbramkowym remisie.
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się dla wicemistrzów Polski w wymarzony sposób. Już w 46. minucie (1. minucie drugiej połowy) piłkę w siatce umieścił Karol Struski, wprawiając sosnowiecki stadion w prawdziwą euforię. Po stracie gola Włosi długo nie potrafili sforsować szyków obronnych gospodarzy. Dopiero w 59. minucie poważniej zagrozili bramce po strzale z powietrza z obrębu pola karnego, który został ofiarnie zablokowany przez defensorów na rzut rożny.
W 61. minucie szkoleniowiec gości, Paolo Vanoli, postanowił zareagować podwójną zmianą, wpuszczając na plac gry Roberto Piccolego oraz Robina Gosensa. Zmiany te błyskawicznie przyniosły ożywienie w szeregach gości. Już w 64. minucie potężne, płaskie uderzenie z szesnastego metra oddał Fabiano Parisi, sprawiając ogromne problemy bramkarzowi gospodarzy. Niestety, zaledwie cztery minuty później, w 68. minucie, po koronkowej akcji prawą stroną boiska na strzał z okolic "szesnastki" zdecydował się Cher Ndour. Piłka po rykoszecie wpadła do siatki, dając Włochom wyrównanie. Trener Łukasz Tomczyk zareagował natychmiastowo, zdejmując z boiska Iviego Lopeza, którego w 69. minucie zastąpił Lamine Diaby-Fadiga.
W 78. minucie Raków Częstochowa znów mógł mówić o sporym szczęściu - rywale oddali uderzenie łudząco podobne do bramkowego, lecz tym razem futbolówka minimalnie minęła cel. Szukając impulsu i reagując na boiskowe wydarzenia, szkoleniowiec gospodarzy dokonał potrójnej roszady: plac gry opuścili Karol Struski, Jean Carlos i Patryk Makuch, a zameldowali się na nim Adriano Amorim, Marko Bulat oraz Leonardo Rocha.
Emocje w końcówce sięgały zenitu. W 84. minucie, po analizie systemu VAR, żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego (symulowanie podcięcia przez bramkarza) ukarany został Jonatan Braut Brunes. W 88. minucie w zespole gości pojawił się jeszcze Marin Pongracic. Zaledwie minutę później doszło do ogromnej kontrowersji - po rzucie rożnym częstochowianie domagali się odgwizdania zagrania piłki ręką i podyktowania "jedenastki". Arbiter pozostał jednak niewzruszony, a za protesty ukarał żółtą kartką trenera Łukasza Tomczyka, wyrzucając jednocześnie z czerwoną kartką jednego z członków sztabu szkoleniowego. Do podstawowego czasu gry sędzia doliczył sześć minut. Włosi sprytnie kradli sekundy, przeprowadzając podwójną zmianę taktyczną. Raków Częstochowa desperacko naciskał do samego końca, lecz to goście wyprowadzili ostateczny cios, ustalając w samej końcówce wynik spotkania na 2:1.
Raków Częstochowa - ACF Fiorentina 1:2 (0:0)
Bramki: Struski (46') – Ndour (69'), Pongračić (90+6')
Raków: Zych - Tudor (19, Mosór), Racovițan, Svarnas - Ameyaw, Struski (79, Bulat), Repka, Jean Carlos (79, Amorim) - Makuch (79, Rocha), Ivi (70, Diaby Fadiga) - Brunes.
Fiorentina: Christensen - Dodô (88, Pongračić) , Comuzzo, Ranieri, Parisi - Fabbian, Fagioli (90, Mandragora), Ndour - Harrison (90, Gudmundsson), Kean (61, Piccoli), Fazzini (61, Gosens).
Żółte kartki: Rocha, Brunes – Dodô, Ndour, Pongračić
Widzów: 11 043
Sędziował: Juan Martínez Munuera (Hiszpania)
English
Obserwuj nas w