Raków Częstochowa po niesamowicie emocjonującym meczu, dogrywce i serii rzutów karnych pokonał GKS Katowice w półfinale STS Pucharu Polski i 2 maja zagra o trofeum na PGE Narodowym w Warszawie!
Kosmiczny półfinał w Częstochowie
Początek spotkania nie zapowiadał tak gigantycznych emocji. Pierwszą okazję Częstochowianie stworzyli sobie dość szybko, gdy czujność Dawida Kudły sprawdził Oskar Repka. Chwilę później Oliwier Zych zaimponował świetną interwencją po strzale Bartosza Nowaka. Widowisko rozkręcało się powoli. W 17. minucie Kudła musiał interweniować po precyzyjnym uderzeniu Iviego z rzutu wolnego. Niedługo potem swojego szczęścia w grze głową spróbował Stratos Svarnas.
Zimny prysznic przed przerwą
Może Cię zainteresować
Goście potrafili się odgryźć w bardzo bolesny sposób. Akcja przeniosła się pod bramkę gospodarzy. Erik Jirka uderzeniem na dalszy słupek pokonał bramkarza. Zrobiło się nerwowo. Nowak nie wykorzystał dogodnej szansy na podwyższenie prowadzenia, ale rywale ostatecznie dopięli swego jeszcze przed przerwą. Arbiter podyktował rzut karny po faulu w szesnastce na Nowaku. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Arkadiusz Jędrych. Czerwono-Niebiescy schodzili do szatni z dwubramkową stratą.
Błyskawiczne odrodzenie Medalików
Druga połowa zaczęła się od trzęsienia ziemi. Przebieg gry odwrócił się diametralnie dzięki szybkiej reakcji gospodarzy:
- Jonatan Brunes płaskim strzałem przy prawym słupku dał zespołowi gola kontaktowego.
- Krótko po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bogdan Racovitan głową doprowadził do wyrównania.
Później działy się na boisku rzeczy niesłychane. Podyktowano rzut karny dla Rakowa za zagranie ręką. Brunes nie wykorzystał jedenastki, ale dobitka Lamine Diaby-Fadigi znalazła drogę do siatki. Gospodarze wyszli na prowadzenie. Wydawało się, że dowiozą wynik do końca spotkania. Zych uratował zespół przed utratą gola po uderzeniu Adama Zrelaka, ale w doliczonym czasie gry Słowak ostatecznie doprowadził do remisu. Dogrywka stała się faktem.
Dramaturgia w dodatkowym czasie
Dodatkowe trzydzieści minut przyniosło kolejne nieoczekiwane zwroty akcji. Leonardo Rocha zachował najwięcej sprytu w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłka znów wylądowała w siatce. Radość z gola na 4:3 nie trwała jednak długo. Eman Markovic popisał się potężnym strzałem z dystansu, nie dając Zychowi absolutnie żadnych szans na interwencję. Tablica wyników pokazała niesamowity rezultat 4:4.
O ostatecznym awansie musiały zadecydować rzuty karne. Tam Medaliki zachowały najwięcej zimnej krwi. Zwycięstwo stało się faktem. Raków zagra 2 maja na PGE Narodowym, a jego rywalem w wielkim finale będzie Górnik Zabrze!
Raków Częstochowa - GKS Katowice 4:4 p.d., 4:2 k. (0:2, 3:3)
Bramki: Brunes 47, Racovițan 49, Diaby Fadiga 68, Rocha 112 - Jirka 21, Jędrych 41 (k), Zrel'ak 90+4, Marković 116
Raków: Zych - Dawidowicz (86, Arsenić), Racovițan, Svarnas - Ameyaw (86, Tudor), Struski, Repka, Jean Carlos - Makuch (76, Brusberg), Ivi (46, Diaby Fadiga) - Brunes (86, Rocha).
GKS: Kudła - Jędrych, Klemenz (56, Kuusk), Milewski, Wasielewski (80, Borja Galan), Rasak (63, Łukasiak), Nowak, Czerwiński, Wdowiak (63, Marković), Shkuryn (63, Zrel'ak), Jirka.
Źródło : własne / rakow.com
Obserwuj nas w