fbpx
środa, 29 września 2021
9.5 C
Częstochowa

Skra zdobyła pierwsze punkty w Fortuna 1 Lidze

- REKLAMA -
- Reklama -

Piłkarze Skry pokonali w czwartkowy (12.08) wieczór drużynę Resovii Rzeszów. Była to pierwsza wygrana częstochowian na boiskach zaplecza ekstraklasy. Pierwsza połowa spotkania w stolicy Podkarpacia zupełnie tego nie zapowiadała, w drugiej Skra zagrała jednak naprawdę dobre spotkanie i dzięki trafieniu Macieja Masa dopisała trzy punkty do tabeli.

Pierwsza połowa rozpoczęła się od bardzo groźnego uderzenia Kamila Antonika w 3. minucie, który zblokował Oskar Krzyżak. Rzeszowianie niemalże do zejścia na przerwę nacierali na częstochowską bramkę i tylko momentami świetne interwencje Mateusza Kosa, który zastąpił między słupkami Nikodema Sujeckiego uchroniły Skrę przed utratą goli. W 19. minucie groźnie nad poprzeczką uderzał Bartosz Eizenchart, cztery minuty później nieznacznie pomylił się Bartłomiej Wasiluk. Najbliżej wyjścia na prowadzenie miejscowi byli jednak w 41. minucie gry. Antonik, który był zdecydowanie najaktywniejszym graczem Resovii był w doskonałej sytuacji, uderzył mocno, ale „Kosik” obronił instynktownie. Dwie minuty później sytuacja się powtórzyła, ale znów górą był golkiper Skry. Bezbramkowy wynik do przerwy to głównie jego zasługa.

Po przerwie gra się otworzyła. Na składną akcję Skry, w której niestety piłkę zgubił Łukasz Winiarczyk, gospodarze odpowiedzieli kontratakiem i uderzeniem niewiele nad poprzeczką Josipa Soljicia. Skra z minuty na minutę grała jednak coraz odważniej i w 58. minucie mogła świętować wyjście na prowadzenie. Maciej Mas skończył strzałem nie do obrony pod samą poprzeczkę składną akcję całego zespołu. Stracona bramka podziałała na rzeszowian dość szokująco, bo chwilę później mogli stracić drugą bramkę. Skra wyszła z kontratakiem trzech na jednego i jedynym sposobem na przerwanie akcji był faul taktyczny Soljicia.

Gospodarze z czasem próbowali wrócić do swojego rytmu, ale ich ataki bardziej przypominały walenie głową w mur. W 80. minucie składną akcję Skry na gola mógł zamienić Winiarczyk. Wpadł w pole karne i próbował z ostrego kąta pokonać Branislava Pindrocha, piłka poszybował jednak nad poprzeczką. W końcówce meczu na wiwat strzelił jeszcze Antonik, co wywołało frustrację na trybunach. – Na własne życzenie skomplikowaliśmy sobie ten mecz. Patrząc tylko na sytuacje z pierwszej połowy widać, że byliśmy blisko gola i ułożenia tego meczu pod własne dyktando. Nie wykorzystaliśmy sytuacji, a potem zabrakło koncentracji przy stałym fragmencie i straciliśmy bramkę. Bardzo bolesna druga połowa dla nas, bo zagraliśmy w niej bardzo słabo – krytycznie wypowiadał się o swojej drużynie po meczu trener Radosław Mroczkowski.

Szkoleniowiec Skry, co oczywiste był po spotkaniu w zupełnie odmiennym nastroju. – Duże emocje dla nas, pierwsza wygrana w tej lidze, pierwsze trzy punkty. Resovia postawiła bardzo trudne warunki. W pierwszej połowie nie realizowaliśmy założeń, przerwa pozwoliła nam na korektę. Chwała zawodnikom za dobrą grę w obronie, szczęście w kilku sytuacjach też było dziś po naszej stronie – powiedział Jakub Dziółka. Wygrana sprawiła, że co najmniej do piątku Skra pozostanie na 11. pozycji w tabeli. Już we wtorek (17.08) częstochowianie zagrają z liderem. W Legnicy zmierzą się z Miedzią.

Resovia Rzeszów – Skra Częstochowa 0:1 (0:0)
0:1 Maciej Mas 58’

Resovia: Pindroch, Wasiluk (Mróz), Hebel (Wróbel), Hilbrycht (Twardowski), Soljić Ż, Podhorin, Komor, Jaroch Ż, Eizenchart, Strózik (Adamski), Antonik

Skra: Kos, Mesjasz, Brusiło, Winiarczyk, Szymański, Stromecki, Krzyżak, Nocoń, Niedbała, Kwietniewski Ż (Napora), Mas (D. Wojtyra)

Źródło: Skra Częstochowa / Foto. Grzegorz Przygodziński

Przeczytaj także

Skomentuj

- Reklama -

Ostatnie

Lech za silny. Skra odpada z Fortuna Pucharu Polski

Lider PKO Ekstraklasy okazał się za trudną przeszkodą w krajowym Pucharze. W Poznaniu przegraliśmy 0:3 kończąc przygodę z rozgrywkami...
- Reklama -
- REKLAMA -