Wielki finał STS Pucharu Polski nie przyniósł upragnionego triumfu dla częstochowskich kibiców, którzy 2 maja 2026 roku zgromadzili się na PGE Narodowym w Warszawie. Raków Częstochowa, prowadzony przez trenera Łukasza Tomczyka, musiał uznać wyższość Górnika Zabrze, przegrywając decydujące starcie 0:2.
Dla zabrzan to historyczny powrót na pucharowy szczyt po latach posuchy.
Spotkanie punktualnie o godzinie 16:00 rozpoczął arbiter główny Jarosław Przybył, a jako pierwsi piłkę z połowy boiska rozegrali gracze Górnika Zabrze. Częstochowianie starali się od początku narzucić własne warunki gry.
Może Cię zainteresować
Już w 3. minucie Jean Carlos Silva posłał groźne dośrodkowanie z prawej strony, które strzałem z powietrza zamykał Marko Bulat. Ofiarna interwencja zabrzańskich obrońców zablokowała jednak to uderzenie, kończąc akcję jedynie rzutem rożnym. W 17. minucie w defensywie doskonale zachował się Stratos Svarnas, skutecznie przerywając obiecujący atak rywali, który napędzał Roberto Massimo.
Górnik szukał swoich szans głównie po stałych fragmentach gry. W 22. minucie z lewego narożnika pola karnego sprytnie uderzał Maksym Khlan, lecz posłał piłkę nad poprzeczką.
Decydujący cios tej odsłony nadszedł niestety w 33. minucie. Po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego na krótki słupek, Roberto Massimo skierował piłkę głową do siatki, wyprowadzając zabrzan na prowadzenie 1:0. Cztery minuty później do defensywy Rakowa uśmiechnęło się szczęście, gdy w 37. minucie Sondre Liseth efektownie wywiódł w pole naszego obrońcę, ale ostatecznie oddał słaby strzał w sam środek bramki. Mimo usilnych starań i prób przejęcia inicjatywy przez częstochowian, wynik do przerwy nie uległ już zmianie.
Na drugą odsłonę trener Łukasz Tomczyk wyszedł z jasnym zamiarem odrobienia strat, wprowadzając od razu na plac gry nową twarz w ataku - Lamine Diaby-Fadiga zastąpił Patryka Makucha.
W 56. minucie na boisku zameldował się z numerem 19 Michael Ameyaw, wchodząc za Pawła Dawidowicza. Niestety, chwilę później, w 58. minucie, Oskar Repka musiał ratować się faulem taktycznym, za co został ukarany żółtą kartką. Gra Rakowa powoli zaczęła nabierać dynamiki. Przyniosło to efekt w 61. minucie, kiedy po świetnym dośrodkowaniu, którego autorem był Ivi Lopez, pierwszy celny strzał głową dla naszego zespołu w tej połowie oddał Lamine Diaby-Fadiga, jednak uderzenie minęło bramkę.
W 64. minucie pod naszą bramką zrobiło się bardzo gorąco, lecz piłkarze Górnika na szczęście pogubili się w polu karnym, nie oddając strzału. Minutę później "Czerwono-Niebiescy" nie uniknęli już kary.
W 65. minucie kapitalnym indywidualnym rajdem popisał się Maksym Khlan i płaskim uderzeniem z szesnastu metrów po ziemi podwyższył prowadzenie Górnika na 2:0. Szkoleniowiec Rakowa zareagował błyskawicznie, dokonując podwójnej roszady: boisko opuścili Ivi Lopez oraz Jean Carlos Silva, a na murawę wbiegli Leonardo Rocha i Adriano Amorim. Nowi zawodnicy wnieśli upragnione ożywienie.
W 72. minucie bramkarz Górnika musiał interweniować na przedpolu, przejmując ostre dośrodkowanie, a chwilę później Lamine Diaby-Fadiga dwukrotnie próbował szczęścia strzałami zza pola karnego - oba były niestety niecelne. W 74. minucie trener rywali ściągnął z boiska strzelca pierwszego gola; Roberto Massimo został zmieniony przez gracza, którym był Ondrej Zmrzly.
W 77. minucie, po twardym starciu, żółtą kartkę obejrzał kapitan zabrzan, Erik Janza. Czas mijał bezlitośnie dla Rakowa, a rywale przeprowadzili kolejne zmiany - w 83. minucie Paweł Olkowski wszedł za zawodnika, którym był Michal Sacek, a za zdobywcę drugiej bramki na murawie pojawił się Yvan Ikia Dimi. Częstochowianie walczyli do samego końca. Pod koniec 89. minuty, po rzucie rożnym, piłka wręcz zatańczyła w polu karnym rywala, ale w największym gąszczu z najbliższej odległości nikt nie zdołał dołożyć nogi.
W 90. minucie na murawie zameldował się legendarny Lukas Podolski. Sędzia doliczył do regulaminowego czasu pięć minut, które przyniosły "Czerwono-Niebieskim" jedynie potężną dawkę frustracji.
W doliczonym czasie gry bezpośrednią czerwoną kartką ukarany został Jonatan Braut Brunes, a żółte kartoniki po przepychankach ujrzeli jeszcze Leonardo Rocha i golkiper Górnika, Marcel Lubik. Wynik meczu nie uległ już zmianie. Górnik Zabrze wygrał 2:0, bezlitośnie kończąc pucharowe marzenia Rakowa Częstochowa
Źródło : własne
Obserwuj nas w