fbpx
poniedziałek, 17 maja 2021
14.1 C
Częstochowa

Pierwsza porażka Skry na wiosnę!

- REKLAMA -
- Reklama -

Po serii 5 zwycięstw i dwóch remisów, piłkarze częstochowskiej Skry w końcu musieli przeżyć gorycz porażki. W sobotę podopieczni Marka Gołębiewskiego ulegli przy Loretańskiej 3:4 Stali Rzeszów. Bramki w tym meczu zdobywało tylko dwóch zawodników, Kamil Wojtyra dla gospodarzy oraz Wojciech Reiman dla rzeszowian.

Ekipa z Podkarpacia to drużyna, która wyjątkowo Skrze nie leży. Częstochowianie przegrali jak dotąd ze Stalą jak wszystkie spotkania na szczeblu centralnym. W sobotę to błędy na początku spotkania zadecydowały o tym, że dość szybko mieli odrabiać straty. W 10. minucie nikt nie przeciął dośrodkowanej z lewej strony piłki, ta idealnie spadła pod nogi Wojciecha Reimana, któremu pozostało tylko umieścić ją w bramce. Pięć minut później niestety było już 0:2. Z piłką w polu karnym minął się Rafał Brusiło, ta spadła pod nogi Krystiana Pieczary, który jak na tacy wystawił ją Reimanowi. Doświadczony zawodnik Stali w takiej sytuacji nie mógł się pomylić, a Mikołaj Biegański nie miał najmniejszych szans.
W kolejnych minutach Skra próbowała forsować szeregi defensywne rzeszowian, ale to spotkanie wybitnie jej się nie układało. Z przodu brylował zdecydowanie Titas Milasius. To po jego rajdach i próbach szansę dwukrotnie na bramkę miał Dawid Niedbała, ale zabrakło mu niestety decyzji o uderzeniu z pierwszej piłki oraz dokładniejszego opanowania. To właśnie po faulu na Litwinie sędzia podyktował rzut karny w 43. minucie. Jedenastka zamieniona na gola kontaktowego przez Kamila Wojtyrę tuż przed gwizdkiem na przerwę dawała nadzieję, że w drugiej części spotkania uda się odwrócić losy spotkania.
Od początku drugiej połowy obie drużyny grały otwartą piłkę. W 49. minucie kolejną dobrą okazję miał Reiman, trzy minuty później na bramkę uderzył „Nocek”. W 53. minucie „Loreta” zanotowała wybuch eksplozji radości. Karol Noiszewski z pominięciem drugiej linii zagrał bardzo dobrą piłkę do Wojtyry. Kamil. Niczym rasowy snajper opanował piłkę, znalazł się oko w oko z golkiperem Stali i nie dał mu żadnych szans.
Niestety z prowadzenia Skra cieszyła się tylko trzy minuty. Wojciech Reiman z ponad 20 metrów idealnie przymierzył z rzutu wolnego zdobywając bramkę, której nie powstydziłyby się najlepsze ligi na świecie. W 67. minucie 100-procentową okazję na zdobycie gola miał wprowadzony w drugiej połowie Lucjan Klisiewicz. Wielka szkoda, że zdecydował się uderzać zamiast rozejrzeć się w polu karnym. Gdyby piłka dotarła do Wojtyry, z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że znów na tablicy wyników widniałby remis. Kilka minut później do „Lucka” podawał Karol Noiszewski, ale młody napastnik niestety nie doszedł do piłki. Kolejna doskonała okazja na wyrównanie Skry miała miejsce w 81. minucie. Tym razem piłkę za wysoko nad bramką przeniósł Wojtyra.
Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry fenomenalną dyspozycję tego dnia potwierdził Reiman. Dopadł do piłki w polu karnym i strzałem w długi róg z ostrego kąta rozstrzygnął losy rywalizacji. Choć przy odrobienie szczęścia Skra miała jeszcze szansę to spotkanie jeszcze nawet zremisować. W 91 minucie Klisiewicz uderzył jednak za lekko po podaniu od Noconia. W samej końcówce dokonaliśmy jednak jeszcze kosmetyk wyniku. Po faulu na Warneckim sędzia Lizak podyktował dla nas drugą w tym dniu jedenastkę. Bez najmniejszych kłopotów na gola kolejny raz zamienił ją Wojtyra, który zdobył w sobotę 16., 17. oraz 18-stą bramkę w sezonie. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
– Nie mam poczucia, że byliśmy w trudniejszym momencie po ostatniej porażce. Na pewno nie jest przyjemnie przegrać tak wysoko jak ostatnio, ale nie była ona zasłużona w takich rozmiarach. Cieszę się, że moja drużyna pokazała w jaki sposób chce pracować. Wojtek Reiman był dziś niekwestionowanym bohaterem – skomentował po meczu trener Stali Daniel Myśliwiec. Szkoleniowiec Skry, Marek Gołębiewski mimo porażki starał się z tego spotkania wyciągnąć sporo pozytywów: – Spotkały się dwie drużyny, które chciałby grać w piłkę i było to widać od 1 sekundy spotkania. Był to bardzo fajny mecz dla kibiców, było bardzo dużo sytuacji bramkowych, drużyny grały radosny futbol w defensywie. Czegoś nam brakowało pod bramką rywali. Z postawy drużyny mogę zadowolony, bo tanio skóry nie sprzedaliśmy. Nikt nie wyjedzie tutaj z łatwymi punktami. Mam nadzieję, że spotkamy się ze Stalą w barażach i wtedy w końcu z nimi wygramy. Liczyłem na powiew młodych zawodników z ławki, ale dziś nie zadziałało to tak jak w Chojnicach. Przegraliśmy pierwszy raz dopiero w ósmym meczu na wiosnę, dlatego powiedziałem chłopakom, że mogą mieć głowy podniesione do góry.
Skra mimo porażki pozostała na czwartym miejscu w tabeli, ponieważ będące za nią Wigry Suwałki w tej rundzie pauzowały. Kolejne spotkanie częstochowianie rozegrają już w najbliższą środę (14.04, godz. 18.00). Tym razem przyjdzie udać im się na kolejny daleki wyjazd do Ostródy, gdzie zagrają z Sokołem. – Martwi mnie, że nikt nie wziął pod uwagę naszej prośby o inny termin meczu z Motorem. Musimy zagrać trzy mecze w 10 dni, do tego są bardzo dalekie wyjazdy – odniósł się do terminarza trener Gołębiewski. Ekipa z Ostródy przegrała dość pechowo w tej kolejce 1:3 z Błękitnymi Stargard tracąc dwie bramki w końcówce. Sokół cały czas liczy się w walce o występ w barażach, dlatego na taryfę ulgową Skra na pewno nie będzie mogła liczyć.
Skra Częstochowa – Stal Rzeszów 3:4 (1:2)
0-1 Wojciech Reiman 10’
0-2 Wojciech Reiman 15’
1-2 Kamil Wojtyra 45’ (z karnego)
2-2 Kamil Wojtyra 53’
2-3 Wojciech Reiman 56’
2-4 Wojciech Reiman 85’
3-4 Kamil Wojtyra 90+4’ (z karnego)
Skra: Biegański, Mesjasz, Brusiło, Sadowski, Noiszewski (Rogala), Nocoń, Gołębiowski (Kazimierowicz), Napora (Warnecki), Milasius (Smykowski), Niedbała (Klisiewicz), Wojtyra
Stal: Bieszczad Ż, Kostkowski, Reiman, Sylwestrzak, Kotwica, Pieczara (Sławek), Kłos (Maciejewski), Szczypek Ż, Olejarka (Szczepanek), Głowacki Ż, Wolski
Źródło: Mariusz Rajek / Skra Częstochowa

Przeczytaj także

Skomentuj

- Reklama -

Ostatnie

- Reklama -
- REKLAMA -